Opis
Pamiętasz to dziecko, które jeszcze rok temu pokazywało Ci każdy rysunek i biegało wtulić się przed snem? Teraz mija Cię w drzwiach ze słuchawkami w uszach, odpowiada półsłówkami, a Twoje „kocham cię” zbywa wzruszeniem ramion. Nie zrobiłeś nic złego. Twoje dziecko też nie.
Po prostu nastolatek mówi innym językiem niż dziecko, a dotychczasowy sposób, w jaki okazywaliście sobie bliskość, przestał działać.
To rozpoznanie leży u podstaw najnowszej pozycji w serii Gary’ego Chapmana, którą polskiemu czytelnikowi udostępnia Oficyna Wydawnicza LOGOS. „Pięć języków miłości nastolatków” nie jest powtórzeniem klasycznego „Pięć języków miłości” — bestselleru sprzedanego w ponad dwudziestu milionach egzemplarzy i przetłumaczonego na pięćdziesiąt języków — ani „Pięciu dziecięcych języków miłości” napisanych z Rossem Campbellem.
Chapman pisze ją po dekadach pracy z rodzicami i wprost stwierdza: nastolatki są inne. To, co działało, gdy dziecko miało osiem lat, w wieku trzynastu często traci moc. Sam podstawowy język miłości może się zmienić. Sposoby jego wyrażania — prawie na pewno.
Co Chapman proponuje rodzicom dorastających dzieci
System pięciu języków pozostaje ten sam: słowa afirmacji, dotyk, wartościowy czas, akty służby i prezenty. Nowe są dialekty — sposoby, w jakie te języki przemawiają do nastolatka.
Uściski przed szkołą zamieniają się w klepnięcie w ramię i przybicie piątki. Ogólnikowe „świetnie Ci poszło!” przestaje wystarczać; w jego miejsce wchodzi konkretna afirmacja konkretnego wysiłku. Wartościowy czas to już nie wspólne układanie klocków, lecz długa rozmowa w samochodzie po treningu — bez podniesionego głosu, bez kazania, bez przerywania po siedemnastu sekundach (tyle, według badań cytowanych w książce, słucha przeciętny człowiek, zanim wtrąci swoje zdanie; rodzice nastolatków bywają jeszcze szybsi).
Książka opiera się na dwóch tezach, które Chapman wyjaśnia rzeczowo, bez paniki. Po pierwsze, wbrew temu, co sugerują media, większość nastolatków ma dobre relacje z bliskimi — 89% według badań Gallupa, a 84,6% kończy szkołę średnią.
Po drugie, problemy psychologiczne i konflikty rodzinne nie są naturalną częścią dorastania. Są symptomem pustego „emocjonalnego zbiornika” — i to rodzice mają największy wpływ na to, czy jest pełen.
Co znajdziesz w środku
Trzynaście rozdziałów Chapman układa według logiki użytkowej. Rozdział pierwszy — „Zrozumienie dzisiejszych nastolatków” — mapuje pięć kulturowych zmian, które oddzielają dzisiejszą młodzież od pokolenia rodziców: technologię (cyfrowi tubylcy, którzy nie znają świata bez smartfona), narażenie na przemoc, fragmentację rodziny, jawnie seksualną kulturę i postchrześcijański relatywizm moralny. To nie wykład socjologiczny, ale mapa terenu, na którym rodzic ma się odnaleźć.
Rozdziały trzeci do siódmego to praktyczny przewodnik po pięciu językach, z dziesiątkami dialogów i scenariuszy. Rozdział ósmy uczy odkrywać podstawowy język miłości własnego dziecka przez zadawanie pytań, obserwację skarg (Chapman pokazuje, że skarga nastolatka jest często najlepszą wskazówką jego głównego języka) i pięciotygodniowy eksperyment. Cztery ostatnie rozdziały dotykają tematów, których obejść się nie da: gniew, niezależność, odpowiedzialność, miłość okazywana wtedy, gdy nastolatek zawodzi. Osobny rozdział poświęcony jest rodzinom niepełnym i patchworkowym — z konkretnymi wskazówkami dla rodziców samotnie wychowujących dzieci i dla osób wchodzących w relację z nastolatkiem partnera. Książka kończy się testem pięciu języków miłości dla nastolatków, który można wypełnić wspólnie z dzieckiem.




